Bułgaria – Unesco – dzień czwarty

Rankiem kontynuowaliśmy zwiedzianie jednego z najcenniejszych zabytków Mielnika, którym jest Kordopułowa kyszta (dom rodziny Kordopulo). Budowla ta wzniesiona została w 1758 roku w stylu bułgarskiego odrodzenia narodowego. Niegdyś należała ona do bogatego greckiego kupca Manolisa Kordopulosa, który wzbogacił się na handlu winem.Jego bogato wyposażone wnętrza udostępnione są dla zwiedzających.

Na końcu zwiedznia schodzimy do rozległego labiryntu piwnic w których niegdyś przechowywano nawet 250 tysięcy litów wina. Degustacja na koniec zwiedzania pozwala szybko zrozumieć, czemu winnica ta nie jest znana i jej zapasy są skromniejsze. Generalnie degustację polecam tylko najwytrwalszym.

Po ziedzaniu i ponownej wizycie w muzeum wina, w celu nabycia szlachetnych trunków ruszyliśmy górskimi drogami przez góry Riła. jedyne na co trzeba było zwrócić uwagę to kozy oraz wozy konne, wciąż bardzo popularne w bułarii.

Droga do Kowaczewicy wspina się wysoko. Robi się kręta i stroma. Ale zapobiegliwi Bułgarzy ustawili przy drodze płotki, aby uniknąć zjęchania samochodem w przepaść.

Kowaczewica sama w sobie jest uroczą, wciąż dziką miejscowością w Rodopach, nad brzegiem rzeki Kanina, którą można podziwiać z punktów widokowych przy drodze.

Historia wsi nieołącznie związana jest z działalnością rewolucyjna w okresie panowania osmańskiego. Wiele z zachowanych d0omów służyło za schronienie wielu rewolucjonistom. Większość zabudowań pochodzi z z XIX w. Niestety sporo z nich wygląda jakby nie było również remontowanych od tego czasu. Wszystko jest tu taki jak przed laty…

łącznie z samochodami

Zwiedzając kowaczewicą możemy natknąć się na Bułgarki w tradycyjnych strojach

Oraz kupić rękodzielnicze wyroby, typowe dla tutejszego regionu

Prosto z Kowaczewicy udaliśmy się do jaskini Śnieżanka w górach Riła niedaleko miejscowości Pesztera. Zdążyliśmy w ostatniej chwili aby móc wejść z ostatnią tego dnia grupą.
W jaskini znaleziono przedmioty pochodzące sprzed 500—600 lat przed naszą erą, świadczące o przebywaniu w niej ludzi. Z powodu usytuowania w trudno dostępnym miejscu, dawała ona naturalne schronienie Trakom.

W drodze powrotnej nie spiesząc się jechaliśmy wzdłuż kanionu, który zwężał się miejscami do szerokości zaledwie paru metrów.
Widoki były przepiękne… a naszym celem była stolica róż.. Kazanłyk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *